Kuba przeżywa prawdziwy rozkwit telefonii komórkowej. Odkąd Raul Castro pod koniec marca zezwolił na podpisywanie umowy z operatorami, a właściwie operatorem (jak na razie funkcjonuje tylko jeden), 7400 Kubańczyków zgłosiło się po telefon komórkowy.
Na 11,4-milionową społeczność wyspy, może to i nie dużo, ale minęło zaledwie 10 dni odkąd ETECSA, jedyny operator na Kubie, zaprezentował swoją ofertę, a nie jest ona wcale atrakcyjna.
Każdy mieszkaniec może nabyć telefon w cenie 75 dolarów przy abonamencie wysokości 120 dolarów, podczas gdy roczne dochody liczone średnio na jednego obywatela Kuby wynoszą 240 dolarów. Kupno komórki dla Kubańczyka, to tak jak dla nas kupno samochodu…
